Kopacz i Szydło ryzykownie o dualizmie rynku pracy

Po 25 października rządowi będzie szefować prawdopodobnie albo dotychczasowa premier Ewa Kopacz (PO), albo Beata Szydło (PiS). Warto przyjrzeć się pomysłom obu kandydatek w zakresie zatrudnienia, które – zwłaszcza w obliczu nasilonego w Polsce zjawiska tzw. dualizmu rynku pracy – jest istotnym tematem tegorocznej kampanii wyborczej.

Podczas telewizyjnej debaty 19 października, jak można było przewidzieć, zgodnie z polskim zwyczajem obie kandydatki nazywały „umowami śmieciowymi” wszystkie umowy, które nie są umową o pracę. Obie powtarzały nośne hasło „likwidacji umów śmieciowych”, co budzi podejrzenia, że zarówno pod rządami Kopacz, jak i Szydło elastyczne formy zatrudnienia zostałyby usunięte z polskiego prawa. A jak z konkretami?

Ewa Kopacz podczas debaty przyznała, że tzw. jednolity kontrakt proponowany przez Platformę Obywatelską to tak naprawdę stara dobra umowa o pracę, a zatem zawierałby on wszystkie obciążenia administracyjne charakterystyczne dla kodeksu pracy (cytat z debaty, za tvn24.pl: „Moja propozycja jest taka: abyśmy dzisiaj ludzi nie zatrudniali na umowach śmieciowych. A skoro tak, to ma być jednolity kontrakt. A jak jednolity kontrakt, to umowa o pracę”). Jak można sądzić po lekturze programu PO, jedynymi przypadkami luzowania przepisów obecnie zniechęcających firmy do etatów byłoby zyskiwanie przez pracownika miesięcznego okresu wypowiedzenia po roku, a nie po sześciu miesiącach pracy oraz usunięcie obowiązku uzasadnienia w przypadku pracujących na danym stanowisku krócej niż 3 lata[1]. Planowana przez PO polityka nakazywania firmom zatrudniania na podstawie niezreformowanego kodeksu pracy (nadal zawierającego nadmierne wymogi dokumentacyjne oraz pozbawionego np. zapowiadanych kiedyś umów projektowych) grozi powiększeniem się szarej strefy oraz wzrostem skali nadużywania umów zleceń[2], które, jak wynika z programu PO[3], mimo wygłoszonej podczas debaty zapowiedzi ich „likwidacji”, nie byłyby jednak całkowicie usunięte: można byłoby je zawierać maksymalnie na miesiąc.

Więcej niejasności zawierały wypowiedzi Beaty Szydło, ponieważ w przeciwieństwie do PO Prawo i Sprawiedliwość nie ma spójnego programu, a jedyna oficjalna konkretna zapowiedź dotycząca umów cywilnoprawnych to obietnica wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej na zleceniach. Hasło „likwidacja umów śmieciowych” może więc u Szydło oznaczać faktyczną chęć usunięcia umów cywilnoprawnych z polskiego prawa, choć pewnie niekoniecznie od razu po potencjalnie wygranych wyborach, bo w końcu zapowiedziana została płaca minimalna dotycząca zleceń. Ponadto, zachwalając proponowany przez PiS kosztowny Narodowy Program Zatrudnienia, Beata Szydło powinna poczytać o porażce hiszpańskiego antykryzysowego „Planu E” z 2008 roku. Poprawa sytuacji na rynku pracy, na którą rząd wydał 8 mld euro, okazała się bardzo nietrwała: aż 200 tysięcy osób zatrudnionych w ramach rządowego planu zostało zwolnionych już po 3 miesiącach[4].

W wypowiedziach obu kandydatek widoczna była pewność, że wyższe płace można zadekretować poprzez odgórne działania takie jak wprowadzenie wspomnianej już 12-złotowej minimalnej stawki godzinowej na umowach o pracę i umowach cywilnoprawnych. Widać tu brak realizmu. Ze stawką godzinową 12 zł miesięczna płaca minimalna wyniesie od 1900 do 2000 zł brutto, gdy tymczasem 50 proc. Polaków pracuje w mikrofirmach, gdzie według GUS średnie (a nie najniższe!) wynagrodzenie wynosi niewiele więcej, czyli 2256 zł brutto[5]. Bez regionalizacji płacy minimalnej wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej 12 zł dotyczącej także umów zleceń, mikrofirmy mogą zmniejszyć zatrudnienie lub oferować pracę w szarej strefie, zwłaszcza w gorzej rozwiniętych regionach Polski, np. na Warmii i Mazurach. Kandydatki na premiera powinny pamiętać, że na nadmiernym regulowaniu zatrudnienia zawiodły się niedawno Niemcy: po wprowadzeniu od stycznia 2015 r. minimalnej stawki godzinowej, w ciągu trzech miesięcy aż 237 tys. osób zatrudnionych na podstawie elastycznego kontraktu (tzw. mini-job) straciło pracę[6].

Warto podkreślić, że Ewa Kopacz i PO proponują minimalną stawkę godzinową w wysokości 12 zł zarówno na umowach zleceniach, jak i na umowach o pracę. Oznacza to zwiększenie płacy minimalnej z zaplanowanych już na przyszły rok 1850 zł do 1920 zł. Według badań m.in. Banku Światowego i OECD tak szybki (w porównaniu z dynamiką wzrostu PKB i inflacji) wzrost płacy minimalnej może mieć negatywny wpływ zwłaszcza na szanse osób młodych, wchodzących na rynek pracy, na zdobycie zatrudnienia. Za to Beata Szydło i PiS chcą, żeby stawka 12 zł dotyczyła tylko umów zleceń. Oznacza to, że przy pracy 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu miesięczna płaca minimalna w przypadku umów zleceń (1920 zł) byłaby wyższa niż na umowie o pracę (1850 zł). Całkowite minimalne koszty ponoszone przez pracodawcę na umowie zleceniu urosłyby do 2248 zł na zleceniu w porównaniu z 2111 zł na umowie o pracę, a zatem zawarcie zlecenia, nawet w sytuacjach, kiedy nie jest ono nadużyciem i wynika z preferowania elastycznej formy zatrudnienia zarówno przez zleceniobiorcę, jak i zleceniodawcę, niesprawiedliwie stałoby się dla firm „luksusem”. Z drugiej strony, proponowane przez PiS odrębne regulowanie płacy minimalnej na umowach zleceniach pozwoliłoby na jej obniżenie – nawet poniżej poziomu stawki obowiązującej w przypadku umowy o pracę – gdyby okazało się, że wskutek nadmiernych obciążeń dotyczących umów zleceń, w gorzej rozwiniętych województwach firmy rezygnują nawet ze zleceń i przechodzą do szarej strefy. W dodatku propozycja PiS zawiera pewien antybiurokratyczny rozsądek – mianowicie według partii Beaty Szydło godzinowa stawka płacy minimalnej może być uwzględniana tylko w przypadku takich umów zleceń, w których da się mierzyć czas pracy.

Pozytywne można jednak ocenić popierane zarówno przez Kopacz, jak i Szydło nieobejmowanie minimalną stawką godzinową umów o dzieło. Jest to forma zatrudnienia, która szczególnie powinna zachować poszanowanie zasady swobody zawierania umów, bez narzucania absurdalnych w tym przypadku wymogów takich jak obowiązek liczenia czasu pracy (niezbędny przy wprowadzaniu stawki godzinowej). Szkoda jednak, że oprócz tak obszernego dyskutowania o minimalnej stawce godzinowej Kopacz i Szydło nie omówiły  także interesującej dla wielu posiadaczy umów cywilnoprawnych problematyki ozusowania umów zleceń i umów o dzieło. Nie wiemy w ogóle, czy PiS jest za dalszym rozszerzeniem oskładkowania umów cywilnoprawnych, czy też nie. Warto jednak zaznaczyć, że w październiku 2014 r. posłowie PiS tak samo jak PO głosowali za objęciem składkami ZUS dochodu ze zbiegu umów zleceń do wysokości płacy minimalnej, nawet w przypadku, gdy zleceniobiorca ma też umowę o pracę (zmiany te wejdą w życie od 1 stycznia 2016 r.).

Znamienna jest wygłoszona podczas debaty przez Ewę Kopacz sugestia, że główną przyczyną, dla której młodzi ludzie powinni być zatrudniani na podstawie umów o pracę, a nie umów cywilnoprawnych, jest… możliwość wzięcia przez nich kredytu mieszkaniowego – jak wiadomo, łatwiej go dostać posiadaczom etatów niż zleceń i umów o dzieło. Skoro tak, to być może dużo ważniejszym problemem niż brak minimalnej stawki godzinowej na elastycznych formach zatrudnienia jest nieuzasadnione podejrzliwe traktowanie przez banki ubiegających się o kredyt hipoteczny osób zatrudnionych na innych podstawach niż umowa o pracę? Zdanie wypowiedziane przez Kopacz to także symptom typowego dla Polski kultu kredytów hipotecznych. Może zamiast traktować przywiązywanie się do kredytu jako obowiązek młodego dorosłego, politycy zajęliby się problematyką niedoboru niedrogich mieszkań na wynajem?

Propozycje Ewy Kopacz i Beaty Szydło dotyczące zatrudnienia, w tym kontraktów cywilnoprawnych, z jednej strony grożą przeregulowaniem rynku pracy oraz są wyrazem naiwnej wiary, że poprawę na rynku pracy można zadekretować prawnie. Z drugiej strony, trzeba przyznać, że zapowiedzi Kopacz i Szydło zawierają rozsądne i powściągliwe elementy, czego przykładem jest widoczne powstrzymywanie się obu kandydatek od proponowania nadmiernego regulowania umów o dzieło. Zarówno PO[7], jak i PiS[8] nie chcą ich oskładkowywać, a także nakazywać wykonawcom i zamawiającym dzieła liczenia czasu pracy.

Z rozczarowaniem można zaznaczyć, że prezentując pomysły dotyczące zatrudnienia, Szydło i Kopacz oraz ich ugrupowania pomijały takie problemy dotyczące umów cywilnoprawnych, które wychodziły poza kwestie czysto finansowe, np. możliwość nadania zatrudnionym na umowach zleceniach ustawowego prawa do jednego wolnego dnia w tygodniu oraz odpoczynku w dni ustawowo wolne od pracy. Niezależnie od poglądów poszczególnych wypowiadających się stron, debata o dualizmie rynku pracy nie powinna ograniczać się jedynie do problematyki płacy minimalnej i składek ZUS.


[1]Platforma Obywatelska, Polska Przyszłości. Program Platformy Obywatelskiej 2015, s. 11.

[2] Na takie ryzyko wskazywał również Bartosz Sendrowicz w tekście pt. „Nowa nazwa, ale przepisy stare”, „Gazeta Wyborcza”, 17.09.2015 r., https://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18830840,rewolucja-platformy-na-rynku-pracy-nowa-nazwa-ale-przepisy.html (dostęp 23.10.2015 r.).

[3]Platforma Obywatelska, Polska Przyszłości… op. cit., s. 11.

[4] Roberto Pérez, ¿Se acuerdan del «Plan E»?: 12.000 millones de euros hechos trizas, 19.05.2013 r., https://www.abc.es/espana/20130519/abci-acuerdan-plan-millones-euros-201305181953.html (dostęp 23.10.2015 r.).

[5]GUS, Działalność gospodarcza przedsiębiorstw o liczbie  pracujących do 9 osób w 2014 r., Warszawa, 9.10.2015 r.

[6]Emma Anderson, Is the minimum wage killing off ‚minijobs’?, thelocal.de, 20.05.2015 r., https://www.thelocal.de/jobs/article/minimum-wage-is-killing-the-minijob (dostęp 23.10.2015 r.).

[7] Mateusz Szczurek, Nie ma mowy o likwidacji NFZ i ZUS, rozm. przepr. Grzegorz Osiecki i Marek Chądzyński, „Dziennik Gazeta Prawna”, 14.09.2015 r., https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/500332,mateusz-szczurek-zapewnia-nie-likwidujemy-ani-nfz-ani-zus.html (dostęp 23.09.2015 r.).

[8] Zamieszczony na stronach internetowych PiS, opublikowany 2.10.2015 r. projekt ustawy o wprowadzeniu godzinowej stawki minimalnej z 15.09.2015 r. dotyczy wyłącznie umów zleceń, a nie umów o dzieło czy umów o pracę (https://wybierzpis.org.pl/document/show/single/295, dostęp 23.09.2015 r.).

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: 0 (from 0 votes)
Share

Politolog i filozofka polityki. Absolwentka filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Autorka książki „Szczęśliwy człowiek kontra dobry obywatel? Zmagania z myślą H. Arendt” (Wyd. Nieoczywiste, grudzień 2017). W Forum Obywatelskiego Rozwoju działała od czasu powstania Fundacji w 2007 r., początkowo na zasadzie wolontariatu. W latach 2011-2019 współpracowała z Forum Obywatelskiego Rozwoju zawodowo, zajmując się analizami z zakresu społeczno-gospodarczej polityki Unii Europejskiej, polityki rynku pracy oraz szans i zagrożeń dla społeczeństwa obywatelskiego.

Komentarze: