O proteście w Izraelu zdań kilka

3 września br. odbyła się największa w dziejach Izraela pokojowa demonstracja będąca punktem kulminacyjnym trwającego od ponad miesiąca ogólnonarodowego protestu na tle gospodarczym. Jak podaje najpopularniejszy izraelski dziennik – Haaretz – w sobotni wieczór na ulice TelAvivu, Hajfy, Jerozolimy, Naharijji i innych większych miast Izraela wyszło prawie pół miliona ludzi. Sprzeciw dotyczył powszechnej w tym kraju „drożyzny”. Za tą sytuację obywatele winią polityków, a ci winą za szybko rosnące ceny obarczają niedoskonałości wolnego rynku. Ten ostatni po raz kolejny został więc kozłem ofiarnym i zbiera cięgi za błędy popełnione w przeszłości przez samych rządzących.

Izraelski protest zapoczątkowała 25-letni studentka Daphni Leef, która w połowie lipca rozbiła namiot przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic Tel Avivu, sprzeciwiając się wysokim cenom mieszkań. Inicjatywa Leef dzięki serwisowi społecznościowemu Facebook szybko zdobyła rozgłos. Niedługo po tym miasteczka namiotowe z tysiącami protestujących powstały w niemal każdym dużym mieście w Izraelu. Choć obecnie protest nabrał bardziej ogólnego charakteru, to jednak ceny mieszkań, a także samochodów, ciągle wzbudzają wśród mieszkańców Izraela największą frustrację.

Windujące ceny mieszkań są wynikiem niskiej podaży nieruchomości. Jakie są przyczyny tego niedoboru? Szybki wgląd do raportu Banku Światowego badającego uciążliwość regulacji gospodarczych – Doing Business 2011 – daje odpowiedź na to pytanie. W Izraelu by wybudować i zarejestrować nieruchomość trzeba przebić się przez gąszcz procedur administracyjnych pochłaniających środki finansowe i cenny czas. Wśród 183 analizowanych w raporcie krajów, Izrael został sklasyfikowany na 121. pozycji pod względem przystępności uzyskiwania pozwoleń budowlanych oraz na 147. miejscu pod względem łatwości rejestracji nieruchomości. Co jest rzadkością, w tej ostatniej kategorii Izrael mógłby się uczyć nawet od Polski, która zajęła 86. lokatę. Informacje dla wybranych krajów OECD zabrano w Tabeli 1 i 2.

Tabela 1. Uzyskiwanie pozwoleń budowalnych w wybranych krajach OECD*

 

Ranking

Liczba procedur

Liczba dni

Koszt (proc. dochodu narodowego
na mieszkańca)

Nowa Zelandia

5

7

65

35,1

Dania

10

6

69

61,7

Wlk. Brytania

16

11

95

70,9

Niemcy

18

12

100

61,8

Francja

19

13

137

23,6

Szwecja

20

8

116

106,5

USA

27

19

40

12,8

Izrael

121

20

235

104

Polska

164

32

311

121,8

*Dane w raporcie Doing Business odnoszą się do budowy prostego magazynu przez spółkę z o.o.

Źródło: Doing Business 2011

 

Tabela 2. Rejestracja nieruchomości w wybranych krajach OECD*

 

Ranking

Liczba procedur

Liczba dni

Koszt (proc. wartości nieruchomości)

Nowa Zelandia

3

2

2

0,1

Norwegia

8

1

3

2,5

Słowacja

9

3

17

0

Islandia

11

3

4

2,4

USA

12

4

12

0,5

Szwajcaria

14

4

16

0,4

Szwecja

15

1

7

3

Polska

86

6

152

0,4

Izrael

147

7

144

5

*Dane w raporcie Doing Business odnoszą się do transakcji kupna działki oraz budynku przez spółkę z o.o.

Źródło: Doing Business 2011

Relatywnie wysokie są także podatki od nieruchomości mieszkaniowych w Izraelu. Według Jerozolimskiego Instytutu Badań Rynkowych (JIBR) stanowią one 9,4% wszystkich płaconych tam podatków. Jest to o 4 punkty procentowe więcej niż średnia dla pozostałych krajów OECD.

Nadmierne podatki wpływają także na wysokie ceny samochodów kupowanych w Izraelu.  Zgodnie z raportem JIBR podatek od zakupu, VAT oraz cło stanowią w tym kraju 113-128% wartości pojazdu. Przykładowo przeciętny Europejczyk płaci pięć razy mniejsze podatki przy zakupie samochodu. I tak o ile przeciętny mieszkaniec Izraela potrzebuje ok. dwóch lat by sfinansować kupno samochodu, tak średni Europejczyk oszczędza na pojazd tylko 4-6 miesięcy. Zbyt duże podatki powodują, że Izrael odznacza się jednym z najniższych wskaźników motoryzacji wśród krajów rozwiniętych, tj. ok. 350 samochodów na 1 tys. mieszkańców. W Europie wskaźnik ten wynosi przeciętnie 500 pojazdów na 1 tys. mieszkańców.

Rzecz jasna rząd przywykł do dużych dochodów podatkowych umożliwiających m.in. finansowanie wysokich wydatków na obronę narodową (16 mld. dol.). Tylko z samych podatków od zakupionych samochodów i ceł izraelski rząd jest w stanie sfinansować 1/7 tych wydatków.

Odpowiednia diagnoza pozwala na dobór odpowiedniej metody leczenia pacjenta. W przypadku Izraela lekarstwem nie powinno być zwiększenie interwencji państwowej, co sugerują protestujący, a wręcz przeciwnie – jej ograniczenie. Początkowe reformy powinny skupić się na redukcji podatków i zwiększeniu konkurencji na rynku motoryzacyjnym, zliberalizowaniu prawa budowlanego, a także uproszczeniu procedur związanych z rejestracją własności nieruchomości.

VN:F [1.9.20_1166]
Rating: +7 (from 7 votes)
Share

Absolwent ekonomii i ekonomicznej analizy prawa (Szkoła Główna Handlowa w Warszawie) oraz programu LLM (Uniwersytet w Hamburgu). Obecnie doktorant (European Doctorate in Law & Economics). Stypendysta Komisji Europejskiej. Interesuje się zagadnieniami związanymi z ekonomiczną analizą prawa, ekonomią regulacji oraz polityką fiskalną.

Komentarze: